Noworodek i kot


Jeszcze zanim się Franek urodził wiedziałam, że kiedyś gdzieś opublikuję taki tekst. A to dlatego, że sama będąc w ciąży wpisywałam w google hasła "noworodek i kot", "niemowlę i kot", troszkę się martwiąc jak to będzie.. Jak kotki zareagują. 

Jak wiadomo, na temat kotów krążą różne legendy.. Na wieśc o tym, że spodziewamy się potomka nieraz zamiast gratulacji, słyszałam pytanie "a co z kotami?".  Zdarzyło się nawet, że usłyszałam od osoby którą w drzwiach mojego mieszkania powitały nasze dwie kotki - "a pani się tak nie boi? w ciąży z tymi kotami?" (hmm.. miałam na końcu języka odpowiedź, że z kotami w ciąży raczej nie jestem..)  :)

Co do toksoplazmozy, to już sporo artykułów sieci informuje nas o tym, że to nie tylko koty są jej jedynymi przenosicielami (a przecież nie każdy kot choruje). Dziś mamy badania, którym każda przyszła mama musi się poddac. 
Można to złapac od niemytych owoców i warzyw, surowego mięsa. Wystarczy zachowac ostrożnośc i higienę. I nie mówię tu o unikaniu głaskania kotów, a o sprzątaniu kocich odchodów. 



Teraz nadal wiele osób pyta mnie o to, jak kot reaguje na dziecko.


Przygotowania

Urządzając pokój maluszka, pozwoliliśmy naszym kotkom zapoznac się z każdym nowym meblem w domu. Kto ma koty ten wie, że są bardzo ciekawskie, wszędzie wejdą, zaznaczą swoją obecnością każdy przedmiot w domu. Dlatego uznaliśmy, że lepiej, żeby zdążyły się oswoic z łóżeczkiem zanim pojawi się w nim Franek. Zabezpieczyliśmy materace w łózeczku i wózku i kotki tam spały.. aż im się znudziło :)
Do pokoju zamontowaliśmy nowe drzwi.. ale nie planowaliśmy ich stale zamykac. 


Powitanie Franka

Wyczekiwany moment, czyli przyjazd Frania z mamą do domu przebiegł spokojnie. To co interesuje wiele osób najbardziej to reakcja kotków. Otóż zwierzaki najbardziej były zainteresowane całym otoczeniem - nosidełkiem, szpitalną walizką.. Maluszkiem najmniej. Jakby był oczywisty - bo nasz :)

Zapewniliśmy im na jakiś czas trochę atrakcji, aby nie były za bardzo sfrustrowane i aby odwrócic ich uwagę od dziecka. Skutecznie je tym uszczęśliwiłam :) 
Na kilka dni w przedpokoju zostawiłam otwartą torbę, w której Fuksja przesiadywała godzinami... 

pudło pod stolikiem...

Komoda służy nam za przewijak. Na materacyk do przewijania położyłam szpitalny podkład - ceratę, na której kotki bezkarnie mogą się wylegiwac. Maja, druga kotka, spędzała tam całe noce :)

Jeśli chciałam przewinąc Franka, wyganiałam kotkę, zdejmowałam ceratę i nakładałam pieluszkę na materacyk. Przyznam, że po kilku tygodniach zdarzały mi się sytuacje kiedy zaspana przesuwałam tylko kotkę, odsuwałam podkład i...
....wygląda to dosyc niepokojąco, szczególnie jeśli ktoś nie przeczyta tekstu ;) 

Po jakimś czasie Mai znudził się przewijak, a i ja nie musiałam korzystac z niego kilka razy w nocy. 

Zainteresowanie

Oczywiście nie jest tak, że kotki w ogóle nie zainteresowały się nowym mieszkańcem. Zaglądały, ale trzymały dystans.. Bywało, że ostrożnie podchodziły i obwąchiwały Franka, kiedy trzymałam go na rękach, czy na kolanach.
Od kiedy pojawił się Franek, Fuksja nigdy nie weszła do łóżeczka. Kilka razy obeszła je od góry..

...posiedziała popatrzyła..


Teraz Fuksja raczej Franka ignoruje

Maja, która jest bardzo przyjaznym dla wszystkich ludzi kotkiem, ciągle domagającym się głaskania, przyjęła troszkę rolę troskliwej mateczki i częściej doglądała maluszka.


asystowała mi przy karmieniu...

towarzyszyła :)

Po trzech miesiącach zakochana kotka posunęła się o krok dalej...
i dalej...


Teraz już wyganiam ją z łóżeczka bo za mocno się rozwala ;) Chociaż Frankowi w ogóle to nie przeszkadza..
4 miesięczny Franek i jego towarzyszka

Podsumowując - nie warto się mocno martwic. Kot i niemowlę spokojnie mogą życ pod jednym dachem. Zwierzęta nie zaatakują dziecka, nie skrzywdzą. Noworodka nie traktują jak intruza - tak jakby to miało miejsce w przypadku nowego kota w domu. Warto dac im trochę swobody i zaufania i pozwolic (oczywiście pod naszą kontrolą) na zapoznanie się z nowym przybyszem. Nie izolowac niepotrzebnie. Byc może dzięki temu, nie okażą zazdrości, czy innych zachowań wynikających ze stresu. 

Oczywiście dwa koty i malutkie dziecko w domu to nie jest bajka... :) Sprzątanie sierści, żwirku.. Pilnowanie kiedy kotki zaczynają ganiac się po domu.. Nocne pobudki - teraz śpię o wiele czujniej. Często jest tak, że gdy już przysypiam po nakarmieniu dziecka, budzi mnie kotka grzebiąca w kuwecie... Ale to wszystko nie jest powodem, żeby pozbywac się zwierzaka. Przygarnęliśmy te kotki i jesteśmy za nie odpowiedzialni na długie lata :) 


DOPISEK - FRANEK MA 10 MIESIĘCY :)

Wiem, że trafia tutaj wiele osób z ciągle tym samym pytaniem. Mam nadzieję, że udaje mi się rozwiać Wasze obawy i wątpliwości. Z perspektywy kilku miesięcy dodam jeszcze, że obecność kota przy noworodku to pikuś w porównaniu do obecności kota przy starszym niemowlaku :)
Ulubionym zajęciem Franka jest gonitwa za kotami. Maja znosi to dzielnie i z czułością - pozwala się maluchowi szarpać za futerko, łasi się do niego, mruczy i lubi z nim przebywać. Fuksja jest bardziej wystraszona - z nią zabawa jest fajniejsza bo ciągle ucieka ;) Jednak nikt nikomu nie robi krzywdy. Trzeba tylko mocno uważać, żeby niechcący kotek nie podrapał Franka, albo żeby on nie przesadził z szarpaniem zwierzaków. No, ale przy takim maluchu trzeba uważać na wszystko.
Niesamowite jest patrzenie na radość malucha jaką sprawiają mu zwierzaki w domu. Za każdym razem, kiedy widzi którąś z kotek, głośno się śmieje.






65 komentarzy:

  1. Cudowny tekst, Majka obserwująca maluszka - najpiękniejsze zdjęcie świata :) I maleństwo, które od początku ma świetnych kocich przyjaciół :) Jeżeli ktoś miał jakieś wątpliwości w temacie dziecko - kot, to po tym tekście są rozwiane :) I kiedyś marzę o takim właśnie domu - dziecko i kot nie wykluczają się :) Pozdrowienia i dla Franka i dla koteczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzaki i niemowlę wspaniale dają sobie radę! Przerabiałam to na moim dziecku! Dorzucę tylko kilka słów o toksoplazmozie - najczęstszą drogą zakażenia jest tzw. swojska wędzona wędlina, a zwłaszcza kiełbasa z dzika!!! Zarażenie od kota jest bardzo trudne - trzeba zjeść kocie odchody, no przepraszam, ale to prawda! Pozdrowienia ! Joanna

      Usuń
    2. Ja szczerze mowiac boje sie nie chorob czy ataku ze strony kota a bardziej tego ze kot poszukujacy ciepla w nocy polozy sie na cieplej twarzyczce niemowlaka i go najnormalniej udusi przez przypadek... czy mial ktos jakies doswiadczenia z tym jak mocno koty potrafia sie "przytulac" do maluszka?

      Usuń
  2. Kot i noworodek to piekna kompozycja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale, że to Pani opisała :) Mam nadzieję, że pojawi się więcej relacji ze wspólnego życia malucha z kotkami, jestem bardzo ciekawa, gdyż sama mam kota i zastanawiam się jak to będzie, gdy zdecyduję się na dziecko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. witam
    super artykul, bardzo pomocny, extra zdjecia!
    Ja mam dosc agresywna kotke(potrafi nawet mnie ugryzc bez zadnej przyczyny-tzn.dla mnie nie znanej..ona zawsze zna swe powody)I martwie sie jak to bedzie w styczniu z dzieckiem...no zobaczymy...nie wywale kotki bo juz stanelam przed takim wyborem kiedys...maz alergik! maz do dzis mi wypomina,ze kota wybralam zamiast Jego...no coz...to przeciez ,moje dziecko' pierworodne :)
    a przyjaciele najblizsi nazywaja mnie morderczynia bo katuje meza alergia ... :(
    dziekuje za artykul
    pozdrawiam
    a teraz prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo za odwagę !! Męża zawsze można zmienić hihi nie no żartuję - mąż zawsze może się odczulić, a zranione serce kota nigdy nie pokocha tak samo. Też wybrałabym kota :)
      Trzymam kciuki za dogadanie się kota z maluszkiem :)

      Usuń
    2. Wiesz co moja potrafi na mnie fuknąć, ale do dziecka ma anielską cierpliwość i pazury zawsze schowane.

      Usuń
    3. dziekuje...mam nadzieje, ze bedzie spokojna dla maluszka bo mnie potrafi ugryzc znienacka...np. w lydke bo jej nie chce nakarmic dodatkowo(odchudzamy ja wiec zla tez jest dlatego)ale ogolnie od malutkiego kotka byla b.agresywna choc kochana...
      ps.to nie moj pierwszy maz...lol...trzeba go uszanowac juz bo na zmiane nie mam ochoty hahah

      Usuń
    4. Chyba pominęłam w tekście coś istotnego - Fuksja to nie anioł :)
      Kotka potrafi warknąc na obcego. A kilka miesięcy wcześniej moja znajoma urodziła synka. Też ma agresywnego kocura, ale wszystko jest ok.

      Usuń
    5. Całe życie miałam koty i jak urodził się syn były 3 w tym jedna dość agresywna i zazdrosna kotka i było ok...Osobiście jeszcze nigdy nie słyszałam z wiarygodnych źródeł, żeby kot coś maleńkiemu dziecku zrobił...

      Usuń
    6. dziekuje Jolu,dziekuje Agata
      pociesza mnie fakt,ze kot ma wyczucie(bo koty przeciez sa b.madre),ze dziecko to bezbronne stworzenie I zanim zacznie ciagac kota za wasy albo ogon(oby nie!)to kot sie juz zdazy przyzwyczaic do dziecka...
      no zobaczymy juz za 2-3 miesiace! kot zostaje I tak I tak bo za bardzo ja kocham...

      Usuń
    7. Mój narzeczony z kolei pozbył się alergii i astmy po szokowej dawce kociego futra od mojej Małej. Teraz starając się o dziecko adoptowalismy drugiego kota, żeby nasza Mała nie czuła sie osamotniona kiedy nadejdzie trzeci człowiek i jest super, kotki się uzupełniają po prostu cudownie i nawet przestały się nami interesować, tak są w siebie zapatrzone :) A po sprawdzeniu organoleptycznie na innych małych człowiekach nasze koty przeszły testy kolizyjne. Szczególnie, że Mała to agresor i gryzie mnie bez powodu ciągle, ale dzieci nawet lubi :P I jedno słowo o obawach - u mnie nigdy ich nie było, jestem swojską babką w mieście, a wychowałam się z kotkami, pieskami i całym żywym wsiowym inwentarzem, u mojej mamy na wsi nawet nie ma mowy, żeby ktoś pomyślał o jakichś ograniczeniach dot. zwierząt, bo to niemożliwe. Dzikie czy podrzucone z miasta zwierzęta to u nas norma, nikt nie przejmuje się, że może to chore czy kaprawe - jest kot czy pies, to bierze się go do domu i karmi i już jest twój, lub jak ma się duże obłożenia to trafia do sąsiada co ma mniej, jak już 2 koty do mamy w tym roku (a sąsiadka mamy właśnie dorobiła się nowej gromadki bo tzw. wykształcone ludzie z miasta wyrzuciły koło niej kotkę w ciąży. A nie chciała kota, ale tu nie ma chcenia jej zdaniem, bo jak przyszedł to jest i tyle.) Zresztą co może powiedzieć ktoś, kogo systemem wczesnego ostrzegania był pies, leżałam w wózku na podwórku, bo robić na wsi trzeba, jak płakałam, pies szczekał, mama karmiła (oboje, bo pies musiał dostać smaczek za dobrą robotę :P)i wracała do pracy. Koty w wózku spały, pies pod nim :D

      Usuń
    8. Bardzo dobry i ciekawy artykół mam nadzieje ze pomoze moim bliskim zrozumiec że kot i niemowlak to nic strasznego jestem w ciazy w 5 msc mam 2 kotki i odrazu usłyszłam co zrobisz z kotami bo nie moga być jak sie dziecko urodzi a ja je tak bardzo kocham i nie potrafiłabym je oddac z czego jedna mam ze schroniska i jest slepa mam nadzieje ze u mnie sie rowniez dobrze wszystko skaczy i bede miała wymarzoną córeczke oraz swoje kochane kotki :)pozdrawiam

      Usuń
  5. No cudne widoki. Koteczki są kochane :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekałam właśnie na taką historię :-) bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, mam cztery koty i psa i w planach dziecko, zbadalam sie na toksoplazmozę, nie mam :) nie wyobrażam sobie, żebym mogła oddać moje futrzaki i bardzo bym chciała, zeby dziecko chowało sie ze zwierzakami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry tekst! sama się obawiałam o maluszka i kota bo chciałam mieć a wtedy kiedy się zdecydowałam przeprowadziłam się i właściciel nie pozwala na zwierzaki:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również mam lekko agresywnego kocurka Ludwika.... gryzie wszystkich gości tylko mnie nie;-) gdy mial rok pojawił sie na swiecie moj pierwszy syn. Poczatkowo kot nie reagowal ale tydzien pozniej dostał syndrom pedzacej skóry tzn ze stresu skora trzesla mu sie jakby mial pchly. Ale po wizycie u pani doktor i zastrzyku uspokajającym wszystko wróciło do normy. Kot o malo nie wpadl w depresje z zazdrości o dziecko..... cale szczescie wsxystko skonczylo sie dobrze. Ludwik nigdy nie ugryzl mojego synka i nie zrobil mu krzywdy, a spal z nim gdzie tylko mógł. W lozeczku. W wozeczku a jak byl chory nie odstepowal go na krok. Dziwne? Agresywny do ludzi- dziecko pokochał baaardzo;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zdjęcia, bardzo rozczulające. Kocham koty, ale wszyscy odradzają mieszkanie z malutkim dzieckiem i kotkiem :( pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajny tekst- ciepłe pozdrowienia dla całej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za tę relację. :)

    Spodziewamy się pierwszego potomka, a w domu dwie kocice i kocur. :) Pytania o koty i toksoplazmozę (na którą w UK się nie testuje standardowo, tylko grupy podwyższonego ryzyka, jak panie weterynarz czy rolnik) doprowadzają mnie do szału. Moja położna uznała, że skoro mam koty od 14 roku życia (mam 32 lata), to na pewno przeszłam tokso i jestem uodporniona. Mam jedynie przestrzegać zasad higieny, których jakby nie było przestrzegałam też przed ciążą.

    Dziecko wychowywane od małego w towarzystwie zwierząt - to coś na czym nam bardzo zależy, nie wyobrażamy sobie, że kotów mogłoby zabraknąć.

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 34 lata - z kotami wychowana od dziecka, większość życia na wsi, czyli koty wolno żyjące na podwórku u dziadków, łapiące myszy, a potem zjadały ze mną na spółkę kanapki :) Teraz mieszkam w mieście, mam swoje koty, dzieci jeszcze nie - badałam się na tokso - nigdy nie miałam z nią styczności - wynik 0 - negatywny :)
      Możesz to przekazać swojej położnej :D

      Usuń
    2. Oj, nie lekceważmy zagrożenia bo toksoplazmoza to nie mit i jest to prawda, że zagraża życiu płodu i noworodka. Poparta niestety smutnymi faktami z mojego otoczenia.. sprzed lat. Bo teraz mamy wczesne badania i osobiście uważam, że zbadac się warto.
      Chciałam tylko zaznaczyc, że nie jest to choroba od-kocia. Smutne są sytuacje kiedy ktoś pozbywa się kotka ze względu na wynik negatywny - brak przeciwciał traktuje jak zagrożenie ze strony kota i to już jest zabobon!
      Rolnik grzebie w ziemi, weterynarz ma do czynienia z chorymi zwierzętami, codziennie więc jak najbardziej są grupami podwyższonego ryzyka.

      Usuń
    3. Nie lekcewaze, ale nie mam na to wplywu - mieszkam w kraju, gdzie sie nie testuje kazdej kobiety, koniec i kropka. Latac na badania do Polski nie moge i ... nie chce. Kobiety mieszkajace w Polce jakby nie przyjmuja do wiadomosci, ze w roznych krajach opieka nad ciezarna wyglada roznie. Temat rzeka, nie dotyczy tylko tokso.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Mnie bardziej chodzilo wlasnie o aspket tego, ze tokso to nie jest choroba, ktora mozna sie zarazic tylko od kota. Mam wlasny ogrodek warzywny - zadna znajoma nie pytala z troska o to, kto zajmuje sie warzywami, kto plewi, grabi itp., za to o kuwety - wiekszosc! (ktorych to nie tykam praktycznie od 8 lat, czyli odkad mieszkam z lubym - to jego dzialka)

      Usuń
    6. Rozumiem :) Nie miałam na myśli Twojej wypowiedzi, a odpowiedź niżej, która zabrzmiała z lekką kpiną.. "badałam się na tokso - nigdy nie miałam z nią styczności - wynik 0 - negatywny :)
      Możesz to przekazać swojej położnej :D"
      Musiałam to skomentowac przez szacunek dla osób dla których ta choroba kojarzy się z osobistą tragedią...
      O tym, że w każdym kraju opieka medyczna jest inna, wiadomo. Ale to, że się nie bada nie znaczy, że nie warto - i Ty tego nie napisałaś :)

      Usuń
    7. Jasne, rozuzmiem. :) Pewnie, ze warto - jesli jest mozliwosc. Pozdrawiam!

      Usuń
    8. DO Joli - Jolu napisałam "Mam 34 lata - z kotami wychowana od dziecka - badałam się na tokso - nigdy nie miałam z nią styczności - wynik 0 - negatywny :)
      Możesz to przekazać swojej położnej :D"
      Moja odpowiedź była na tę część wypowiedzi Karoliny:
      " Moja położna uznała, że skoro mam koty od 14 roku życia (mam 32 lata), to na pewno przeszłam tokso i jestem uodporniona."
      W mojej wypowiedzi chciałam wyrazić to, żeby Karolina przekazała położnej, że życie z kotami wcale nie oznacza, że od razu musi mieć/musiała przejść tokso. Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
      Chodzi mi dokładnie o to o co Karolinie - nikt nie pyta o warzywa z ogródka, o przygotowywanie mięsa na obiad, czy zwykłej nawet sałaty - tak bo od źle umytej sałaty można zarazić się tokso. Ale wszyscy jak usłyszą, że masz w domu koty - to od razu doradzają się ich pozbyć, bo zarażą Cię tokso.
      Wiem, że to bardzo groźna choroba dla płodu. Ale denerwują mnie ludzie, którzy w kółko powtarzają mity, że jak masz w domu kota, to będziesz miała tosko i masz się kota pozbyć. Lub od razu zakładają, że twój kot miał tokso i ty też od niego miałaś i jesteś uodporniona.

      Usuń
  13. Ja również bardzo dziękuję za ten wpis. Czekam na narodziny Synka, a mam Kota ok. 3 letniego. Zarówno przed ciążą, jak i w jej trakcie nie wyobrażałam sobie, że mogę oddać Kota, chociaż oczywiście wiele życzliwych osób to doradzało. Ja jednak wiem, jak Kot zachowuje się do nas (domowników), a jak do osób zewnętrznych, którzy tylko nas odwiedzają i już nie mogę się doczekać jak powitamy naszego nowego domownika. Pozdrawiam serdecznie i życzę Frankowi dużo zdrówka, trzymam kciuki za Jego oczko!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny tekst, świetnie się go czyta. My też mamy 2 kotki i małe dziecko, więc kiedy czytam ten tekst to wiele sytuacji jest jakby z naszego życia wziętych :). Kiedy byłam w ciąży to obie kotki spędzały ze mną każdą chwilę kiedy akurat gdzieś przysiadłam i miałam wolne kolanka. Łasiły się, mruczały, tuliły do rosnącego brzuszka, a kiedy nasz mały kopał obie były wyraźnie zainteresowane. Również pozwalaliśmy kotom wchodzić do pokoju dziecinnego zarówno przed jak i po porodzie - nigdy nie było żadnego problemu. Kiedy synek się urodził mąż przywiózł do domu kocyk, na którym mały spał w szpitalu żeby koty miały czas na zapoznanie się z zapachem nowego lokatora. Po powrocie do domu nasze kotki bardzo się cieszyły, że w końcu jesteśmy razem, a synek stał się od razu członkiem stada ;). Teraz synek ma 3 latka i nigdy nie zdarzyło się żeby któraś z kotek przejawiała wobec niego jakiekolwiek agresywne zachowania choć w ciąży nasłuchałam się od ""życzliwych"" o rzekomych morderczych zapędach kotów :)). Koty mają wprost nieograniczoną cierpliwość do naszego łobuziaka choć ten czasami potrafi być dla nich mało delikatny. Miedzy bajki można też włożyć historie o super niebezpiecznych kocich chorobach - zarówno z kotami jak i ze wszystkimi innymi zwierzętami trzeba zachować higienę, pozostawać pod opieką weterynarza i nie tracić zdrowego rozsądku. Moim zdaniem dziecko i zwierze w jednym domu świetnie się dogadają o ile tylko rodzice będą czuwać nad tą często szorstka miłością. De facto wydaje mi się, że dziecko (no może nie niemowlę, ale kilkulatek) może zrobić większa krzywdę zwierzęciu niż odwrotnie. Nocne zabawy i drapanie w kuwecie kiedy właśnie wyszło się na paluszkach z pokoju maluszka to już inna historia, ale ogólnie miło jest obserwować jak dziecko dorasta w otoczeniu kotów - na oba gatunki dobrze taki układ działa, dziecko uczy się delikatności i wyczucia wobec zwierząt, a zwierzęta odkrywają w sobie pokłady cierpliwości :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super podpowiedz z tym kocykiem!
      I fakt,ze dziecko moze zrobic wieksza krzywde kotu niz odwrotnie!

      Usuń
  15. Potwierdzam w 100%. Mam 3 mc syna i 10 letnią kotkę. Od pojawienia sie malego w domu kot powoli z zainteresowaniem zblizal sie do małego ale zawsze delikatnie i z troska. Teraz zyja w pelnej komitywie.

    OdpowiedzUsuń
  16. wzruszajaca historia,
    kocia wielbicielka

    OdpowiedzUsuń
  17. jak i ja tak i mój syn się z kotami wychował
    i nie wierze w wierutne brednie i zabobony

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam stronkę zakoconego małżeństwa z Wawy - opisywali swoje 8 kotów i pojawiło się dziecko. Cytuję z pamięci: "koty, które w nocy potrafiły kilkakrotnie przegalopować po nas nigdy nie przebiegły przez łóżeczko" . Bo koci są mądre.

    OdpowiedzUsuń
  19. piękny artykuł :) spotkałam się parę razy w życiu z sytuacją ,że z powodu pojawienia się dziecka w domu koty zostały oddawane,wywozone do schroniska itp-coś strasznego!!! Jak wielka jest nieświadomość ludzi na temat tych kochanych zwierząt i ich zwyczajów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale wiele osób zwierzaka pozbywa się z wygody. Bez idealizowania trzeba stwierdzic, że kotki (szczególnie więcej niż jeden) w domu zaczynają przeszkadzac kiedy w domu pojawia się noworodek i jest masa nowych obowiązków, nieprzespane noce. Szkoda, że nie myślą o tym zanim wezmą zwierzaka - że to jest "na dobre i na złe"

      Usuń
  20. Nareszcie jakiś rozsądny głos!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam z wielką przyjemnością :) Mądrych Rodziców ma to maleństwo, na pewno kiedyś w życiu to zaprocentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hehehe, super:)
    Ja swoich kotów od małego nie wyganiałam nigdy przenigdy i nie robię tego nadal.
    Najstarsza moja kocica wręcz dziecka pilnowała, jeżdziła w wózku kładła się z boku w łóżeczku, albo na przewijaku. Jak tylko ją coś zaniepokoiło zaraz podnosiła alarm. Dziecko już dorosło wychowane w dużej mierze przez koty. Rolę poprzedniej kocicy przejęła kolejna (poprzednia już nie żyje). W dzień pokój małego traktuje jak swój azyl, na łóżku pozwala położyć się córce. W nocy śpi u małego w nogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :) Jednak Franuś jest na tyle mały, że nie mogę pozwalac Mai spac na jego nogach :) Jemu to nie przeszkadza, ale maleństwo jednak dopiero się rozwija, kształtuje.. My jesteśmy na rehabilitacji z tego powodu więc też jestem uczulona. Nie można popadac w skrajności i pewne granice trzeba czasem wyznaczyc

      Usuń
  23. Ja miałam kotkę (niestety już nie żyje), której wszyscy się bali. Była bardzo asertywna, dotknięcie jej bez jej zgody mogło skończyć się podrapaniem. Natomiast jak przychodził mój siostrzeniec, około 3 letni, nosił ją na rękach, robił z nią wszystko co chciał, a ona zachowywała się jak pluszowa zabawka. Nikt inny nie mógł sobie pozwolić na takie poufałosci :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem takiego zdania, ze jeżeli przyszła mamusia nie będzie sprzątała kuwety po kotku , i kotka nie będzie się karmić surowym mięskiem, to wszystko będzie w porządku :) bo to przez surowe mięsko kotkom domowym lęgną się niestety przeróżne robaki i różniaste chorubska się wdają.

    Śietny tekst, kotki przepiękne Fuksja wygląda jak rodzona siostra mojego śp Dizelka. :) Był cudownym kotem, nigdy krzywdy nikomu nie zrobił, przytulaśny i kochany :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję wszystkim za te miłe komentarze i tym którzy się podzielili tutaj swoimi doświadczeniami. Miejmy nadzieję, że powoli wszystkie zabobony staną się historią
    Trzymam kciuki za wszystkie przyszłe mamy które też nas odwiedziły! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten wpis to bardzo ważny głos w dyskusji pt "ciąża/noworodek i kot". Udowadnia, że wcale nie trzeba pozbywać się zwierzaka z powodu dziecka, jak to wiele osób robi (sama znam takich kilka...). Dziękuję! eMKa

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytam i czytam i jestem zachwycona, w moim domu musi być mruczuś i musi być jeszcze jedna pociecha, nie wyobrażam sobie z niczego rezygnować, wszystko kwestią organizacji... A mitologia... o tym jak to koty są wrednę i potrafia zrobic krzywdę dziecku, to tylko stare jakies zmyślone opowiastki. Mój Pięciolatek nieraz tak nawywijał i nadokuczał naszej kotce, a ona z rozżaleniem mrauczała, ewentualnie podniosła na niego łapkę !! o tak ale tylko w geście oburzenia... no i pazurki miała pochowane... Jeśli natomiast za mocno ją pociągnął, czy wystraszył jakimś swoim zachowaniem.... to oddalała się w najdalszy kąt domu, żeby mieć spokój od intruza ;). Kociak nauczy się tej symbiozy z każdym maluchem, moim zdaniem ważniejsze jest żeby dzieciaczka od poczętku uczyc milości do zwierząt, bo to nie jest żadna bujda że dzieciaczki lepiej się "chowają" ze zwierzakami. Pozdrawiam, dziękuję za piękny mądry artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mój mąż jest również uczulony na kota i to bardzo, co okazało się po ok. 3 latach (obecnie kot jest z nami ponad 4 lata). Wszyscy doradzali, żeby pozbyć się zwierzaka bo ważniejszy jest człowiek ale jak można się pozbyć członka rodziny, o którego się dba, z którym wszędzie jeździmy i wychowalismy go na pieszczocha. Znaleźliśmy program badań klinicznych w ramach którego mąż jest bezpłatnie odczulany. Skoro zdecydowaliśmy się na zwierzaka to trzeba być teraz odpowiedzialnym. Za 2 mies urodzi nam się córeczka. Wszyscy się pytają co będzie z kotem..a co ma być? Dalej będzie razem mieszkać. Kot już uwielbia wszystkie gadżety Małej, szczególnie lozeczko i wózek. Jedyne czym sie martwię to czy córka nie będzie uczulona na kota..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..i jeszcze jedno..jak okazało się, że jestem w ciąży to też każdy doradzał, że trzeba kota oddać bo przecież toksoplazmoza..nie mam żadnej toksoplazmozy, kocie odchody sprzątałam z kuwety przez całą ciążę, kot z nami śpi, jeździ z nami na działkę i uwielbia surową wątrobę, którą sama mu przygotowuję. Nie ma co słuchać doradzaczy bez doświadczenia! Większość osób jest po prostu wygodna!

      Usuń
  29. Kiedy urodziła się moja córeczka mój kocur miał już 2,5 roczku. Był najbardziej wykochanym i wytulonym kocurkiem na świecie (miałam go niemal od początku jego życia). Oczywiście spotkałam się z podobnymi radami "życzliwych" przyjaciół i znajomych. Jako młoda mama, w trudnej, zagrozonej ciąży - do tego ciąży, o którą długo walczyliśmy byłam przerażona i załamana. Badania pokazały, że toksoplazmozę już musiałam mieć. Mimo to byłam pełna obaw. Przecież wszędzie będzie pełno sierści, a przecież musi być sterylnie. I to, że Kot zadusi mi dziecko to już śniło mi sie po nocach. Dodam, że miałam już wtedy blisko 6 kg kocura, który był raczej bardzo agresywnym kotem i mimo, że został wychowany u nas w domu od urodzenia niemal - dosć często gryzł swoich właścicieli i to bardzo boleśnie. Nie drapał, ale właśnie gryzł, co także spędzało mi sen z powiek. Wielokrotnie nasze przytulanki z kotem kończyły się leczeniem przeze mnie ran na rękach, ale przecież to był mój ukochany Kot. Decyzja zapadła - kot został. Na początku w ogóle nie interesował się dzieckiem. Nawet nie wiedziałam, że go nadal mamy. Praktycznie go nie było. Chował się pod kołdry i siedział godzinami w swoich kryjówkach. Wychodził tylko wtedy, kiedy Mała spała i korzystał ze "swojego" czasu. Ewidentnie jej nie lubił, a ja wiedząc, jaki ma charakter nie pozwalałam mu przebywać w pobliżu dziecka. Potem z kolei był okropnie zazdrosny i zaczął wymuszać na nas zainteresowanie. Miałczał, wył, wyłaził na kolana biegał za nami jak piesek i nie dal się ruszyć. Były momenty, że nosiłam i jego i dziecko równocześnie. Przetrwaliśmy i ten etap. Potem było najgorsze - dziecko zaczęło odkrywać, że jest kot. Wspominam to najgorzej. Jeżeli nie udało mi się zareagować odpowiednio szybko - pogryzł Małą. Gryzł dotkliwie i boleśnie. Zdarzyło się, że z pogryzioną rączką wylądowałyśmy na pogotowiu. Córka miała wtedy około 2 latek. Całyy czas byłam przerażona, aby tylko jej nie pogryzł i jednocześnie, że przecież Go nie oddam. Potem już na szczęście było lepiej. Mała rosła, On też i nie wchodzili sobie w drogę. Córeczka rozumiała, że kota nie wolno ruszać, bo pogryzie. Wcale nie trzeba było go "męczyć". On po prostu nie lubił być dotykany przez dziecko. O ile jej nie uciekł, o tyle manifestował to dosyć wyraźnie. I tak przetrwaliśmy. Dziś córeczka ma 6,5 roku kocur skończył 9. Nie zdarza się, aby mogła go głaskać czy brać na ręce czy w ogóle mu wchodzić w drogę, kiedy nie ma mnie w pobliżu. Kota pozwalam pogłaskać tylko wtedy, kiedy jest u mnie na rękach, ale i wtedy Kot wyraźnie manifestuje wyraźnie swoje niezadowolenie. Niemniej jednak karmimy go razem, sprzątamy u kotka i nosimy go do weterynarza. Mała bardzo go kocha i tęskni za nim, kiedy go nie ma (np. wakacje). Z perspektywy czasu myślę, że to była dobra decyzja, choć kosztowała mnie wiele nerwów. Pisze jednak to po to, aby pokazać, że nawet przy agresywnym kocurze i zdrowym rozsądlu opiekunów da się wszystko pogodzić:-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam, trafiłam na ten wątek poszukując opisu doświadczeń niemowlaków z kotami - z ciekawości, lecz nie obawy. Artykuł wywołał uśmiech na mojej twarzy, jak i powyższe komentarze. Pomyślałam jednak, że możecie mi doradzić w pewnej kwestii. Mianowicie sama mam dwa koty, a za kilka dni termin porodu. Jednak chciałabym przyjąć pod swój dach bezdomną dorosłą koteczkę. Czy waszym zdaniem niemowlę i nowy kot to nie za dużo dla moich sierściuchów? No i stres dla nowego kota? Co o tym myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem Ci z perpektywy mamy 1,5 rocznego łobuza, którego wszędzie pełno.. Nie wzięłabym pod dach kolejnego zwerzaka.. Ale my mamy 50m2 do dyspozycji.. Nie wiem jak Ty.. Mimo to, myślę, ze to nie jest dobry czas na takie decyzje :) choc zwolenników wśród kociarzy nie zabraknie

      Usuń
  31. super tekst :) sama dopiero jestem w ciąży i mam dwa kocury i własnie piszę tekst na bloga o ciąży i kocich stereotypach. Zapraszam :)
    www.ichpiecioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzięki za artykuł! Rok temu adoptowalismy kocura;)Nasluchalam sie w ciąży o zagrożeniach,ale z czasem dano mi spokoj. niestety im bliżej terminu-04.02;)'teść' marudzi ze kot i dziecko w domu to problem.najlepiej jak sie go pozbedziemy(??!!!??) Prostactwo..jak dla mnie tak bredza osoby które nie lubia zwierząt. zresztą nie mam zaufania do tego typu osób.. w każdym razie nie daje się;)jestem dobrej myśli.kochamy mocno naszego miziaka! Slyszalam ze w ciazy zakazane jest glaskanie kota,inaczej dziecko bedzie mieć..kocią twarz..;);) nawet fajnie ,2 koty w domu;) pozdrawiam wszystkich,nie dajcie sie zabobonom i stereotypom!

    OdpowiedzUsuń
  33. Tekst bardzo mi sie spodobal, oby nasz kocurek byl tak wyrozumialy. Bo ostatnio jakby go cos opetalo, zrobil sie strasznie agresywny, drapie i gryzie i mam obawy jak to bedzie jak za 4 miesiace urodzi sie nasza coreczka, bardzo nie chcialabym go oddawac, ale boje sie by z zazdrosci nie zrobil krzywdy malej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bardzo nie chcialabym go oddawac, ale..." Jeśli naprawdę bardzo byś nie chciała to nie oddasz. Koty nie krzywdzą ludzi z zazdrości! To jest zabobon, że aż przykro.. Każda przyszła mama ma obawy, ale strach nie jest usprawiedliwieniem.. Fuksja nie jest łagodnym kotem, jest kotką ze swoimi "odchyłami" i też w stresie potrafi zawarczec i zaatakować, ale nigdy nie zrobiła nic małemu! Kot może zrobic co najwyżej kupę poza kuwetę, gdy ma dużo stresów. Co innego gdy dzieciak rośnie i sam zaczyna kota zaczepiać, wtedy jest ciekawie... :) Mimo to, nasze kotki sporo znoszą, choć nieraz Franuś biega podrapany, jak któraś go odepchnie od siebie. Prawda jest taka, że zwierzak to obowiązek, który potęguje się i dokłada nam kłopotów, gdy pojawia się dziecko i nie każdy to znosi. Sama uważam, że wygodniej byłoby nam teraz bez kotów... Stąd tyle porzuconych zwierzaków. Troche wyrozumiałości i więcej miłości dla zestresowanego zwierza, a mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży.

      Usuń
  34. Dzięki za artykuł. Mam dwa koty i małe mieszkanie i obawiam się jak to będzie gdy pojawi się maluch. Muszę przyznać, że rozwiałaś moje obawy i teraz wierzę, że damy radę. Oddanie kotów oczywiście nie wchodzi w grę i nie rozumiem ludzi, którzy tak robią. Przecież skoro już przygarnęliśmy je do siebie to jesteśmy za nie odpowiedzialni do końca. Wiem, że bez nich byłoby mniej obowiązków, ale myślę że jakoś damy radę. Najbardziej obawiam się, że podczas ganiania się skoczą na dziecko (bo przecież wtedy nie uważają), ale po prostu trzeba mieć oczy dookoła głowy - zresztą jak to przy dziecku. No i jeszcze obawiam się jak na nową sytuację zareaguje kotka, która jest ogromnie do mnie przywiązana i zazdrosna. Ale mam nadzieję, że też pokocha malucha.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale się cieszę że tu trafiłam, świetny artykuł! Pozwoliłam sobie podlinkować u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kupiłam sobie 2 koty będąc w ciąży i nigdy nie żałowałam. Nawet kotka która jest dość agresywna zaakceptowała piszczącego i goniącego ją z radością syna.
    Tylko pazurki trzeba często obcinać :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Swietny artykul! Mam pewne obawy, bo moja 5cio miesieczna kotka lubi skakac na twarz dla zabawy albo przechodzic po glowie gdy spie. Zastanawiam sie czy wobec dziecka rowniez bedze sie tak zachowywac. Co o tym uwazasz?pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Nasz kocur ( adoptowałabyś go z fundacji - kot po przejściach ) zareagował na dziecko ciężką depresja! W ciagu godz po przyjeździe kot zmienił sie - tydz bie jadł nie podnosili głowy , niereagował, nie mył się! W sumie ponad miesiąc trwało zanim doszedł do siebie ! Druga młoda koteczka to miała luz na dziecko ale jak mamka pilnowała gdy zapłakało itd odrazu szła sprawdzić co sie dzieje ! Teraz śpią przy córce i pilnują oboje:-) dodam że pomogła homeopatia i duzo duzo cierpliwości i poświęcania kocurowi czasu!

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo przyjemnie się to wszystko czyta i jeszcze bardziej ogląda te słodkie zdjęcia. Koty jak wszystkie zwierzęta mają swoją osobowość, charakter itp. mój kot podobnie jak koleżanki wyżej obraził się na nowego domownika, deprecha kocia.

    OdpowiedzUsuń